Lubię zapuszczać się w nieturystyczne uliczki, w których bije rytm codziennego życia. Jordańskie miasteczko od podwórka nie różni się wiele od Zawoi – największej wsi w województwie małopolskim. W obu miejscach pojawiają się turyści. Choć może na pierwszy rzut oka nie widać podobieństwa pomiędzy sympatykami Babiej Góry i adoratorami jednego z nowych cudów świata – Petry, to oba miejsca mają wspólny mianownik. Mieszkańcy owych wiosek żyją z obsługi turystów. Dla nich budują infrastrukturę: bary, kawiarnie, restauracje, miejsca noclegowe. Natomiast, to, co różni pod tym względem Zawoję od Wadi Musa, to podejście do turystów. Choć pewnie nie w każdym przypadku. Jedno jest pewne. Do Petry w Jordanii jedzie się najczęściej raz w życiu. Do Zawoi (osobiście znam takich) nawet, co roku. Dlatego w Wadi Musa, turysta jest traktowany jak pomarańcza. Trzeba wycisnąć, ile się da. Pomarańcza bez soku jest bezużyteczna.
Wadi Musa od podwórka
Zobacz także:
Kazbek – lodowy szczyt
Gruzini Kazbek nazywają Mkinwarcweri, co można przetłumaczyć jako „lodowa góra”, „góra z lodowym szczytem” lub…
Petra – wąwóz al-Siq – Jordania
Po przejściu tłumu naganiaczy, próbujących naciągnąć turystów na tak zwanego „darmowego konia” docieramy do wąwozu….
Kanion Khazali – Jordania
Ostatniej nocy na Wadi Rum rządził księżyc w pełni. Teraz słońce pokazuje, do kogo należy…
Oczamczyra – straszna pustka
Woda na plaży łaskocze kamienie. Nikt nie skacze przez fale, nie krzyczy z radości, nikt…
Matosavank – monaster w lesie ukryty
Wieczorem nad rzeką Bldan pod wiatą rozkręca się impreza. Ormianie z Dilidżan maja tu wszystko,…
Janapar Trail black & white – część południowa
Lubię bycie w drodze, kiedy szukam Piątego Kierunku. Lubię odkrywać piękno otaczającego nas świata natury,…
