Chaukhi – gruzińskie Dolomity to miejsce buzuje górskością. Wystarczy stanąć w wiosce Achkhoti tyłem do Kazbeku i ruszyć przed siebie. To jest wersja dla turystów dwunożnych. Natomiast w wersji dla turystów iluś tam śladowych, trzeba przejechać przez dolinę Sno. Następnie trzeba skręcić na północny-wschód, minąć wioskę Juta i podejść wzdłuż rzeki Chaukhistskali. W tym miejscu stajemy twarzą w twarz z masywem Chaukhi.
To tam jest wszystko, co kocham w górach. Dzikość skał, zieloność trawy, biel śniegu, porywistość wiatru, szmer czystego strumienia, mleczność chmur, elektryczność burz, bliskość nieba, szacunek gruzińskich wspinaczy do matki Ziemi. Wspinaliśmy się tam dwa razy. Raz na baldach i wędce (TR), drugi raz Mikołaj zostaje najmłodszym alpinistą na szczycie Tikanadze 3436 m n.p.m. – droga przez trzeci kuluar żyletek oraz zejście przez południowo-zachodni trawers do przełęczy Tikanadze.
Tak było lata temu. Chcę tam wrócić. Chaukhi – masyw kusi sentymentem i sportową nutą męskiego ego. Obawiam się tylko braku szumu czystego strumienia i wygniecionej zieleni traw.
Chaukhi – gruzińskie Dolomity
Zobacz także:
Muzeum Pisanek – Kołomyja
Muzeum Pisanek w Kołomyi w obwodzie iwanofrankiwskim odwiedzamy podczas podróży sentymentalnej. Obok zabytkowych kościołów i…
Czarny ogród – Górski Karabach
Jedna ziemia: dla Ormian „Arcach”, dla Azerów to „górski czarny ogród”. Jeszcze nie tak dawno…
Gorące źródła w Górskim Karabachu
Obok złota i miedzi Górski Karabach ma być może o wiele bardziej cenniejszy skarb niż…
Klasztor Geghard (Geghardavank) Klasztor Włóczni
Łapiemy stopa na drodze przed Abovyan. Nie stoimy długo, może 15 minut, i zatrzymuje się…
Lanzarote black & white
Święta Bożego Narodzenia kojarzą mi się z bielą. Wulkaniczne skały Lanzarote z czernią. Lanzarote black…
Wadi Rum – pełnia pustyni
Siedzę na piaskowej skale podobnej do pomarańczowej skórki. Z daleka spoglądam na przejeżdżające od czasu…
