Lubię zapuszczać się w nieturystyczne uliczki, w których bije rytm codziennego życia. Jordańskie miasteczko od podwórka nie różni się wiele od Zawoi – największej wsi w województwie małopolskim. W obu miejscach pojawiają się turyści. Choć może na pierwszy rzut oka nie widać podobieństwa pomiędzy sympatykami Babiej Góry i adoratorami jednego z nowych cudów świata – Petry, to oba miejsca mają wspólny mianownik. Mieszkańcy owych wiosek żyją z obsługi turystów. Dla nich budują infrastrukturę: bary, kawiarnie, restauracje, miejsca noclegowe. Natomiast, to, co różni pod tym względem Zawoję od Wadi Musa, to podejście do turystów. Choć pewnie nie w każdym przypadku. Jedno jest pewne. Do Petry w Jordanii jedzie się najczęściej raz w życiu. Do Zawoi (osobiście znam takich) nawet, co roku. Dlatego w Wadi Musa, turysta jest traktowany jak pomarańcza. Trzeba wycisnąć, ile się da. Pomarańcza bez soku jest bezużyteczna.
Wadi Musa od podwórka
Zobacz także:
Chaukhi – gruzińskie Dolomity
Chaukhi – gruzińskie Dolomity to miejsce buzuje górskością. Wystarczy stanąć w wiosce Achkhoti tyłem do…
Derbent Naryn-Kala – Dagestan
Naryn-Kala – wielowiekowa twierdza Derbent zajmuje wąski przesmyk pomiędzy Morzem Kaspijskim a górami Kaukazu. Jest…
Ghazanchetsots – katedra Świętego Zbawiciela w Szuszi
Jest rok 2012. Przyjechaliśmy tradycyjnie autostopem do Szuszi. Zapowiada się ciepła sierpniowa noc. Jest już…
Dzień Islamu
Dziś, to jest 26 stycznia, w kościele katolickim obchodzimy Dzień Islamu. Został on ustanowiony w…
Turka – nieoficjalna stolica Bojkowszczyzy
W podróży po Ukraińskim Zakarpaciu zatrzymujemy się w mieście Turka. 13 kilometrów od granicy z…
Kocie imperium – Stambuł
Największe tureckie miasto jest rajem dla wolnych kotów. Przywędrowały one ze starożytnego Egiptu, gdzie utożsamiono…
