Wyprawa 2018 – podsumowanie

Wyprawa 2018 - podsumowanie - Piąty Kierunek

Wyprawa 2018 to wspaniałe podsumowanie naszych ośmiu spotkań z tym rejonem świata. Obcowanie z dzikością gór Kaukazu, piękno przyrody, emocjonujące spotkania z ludźmi oraz satysfakcja z przemierzenia szlaku Janapar Trail, jako pierwsza rodzina na świecie.

Wyprawa 2018

Podróż zaczynamy od Lwowa, gdzie po jednodniowym zwiedzaniu lecimy do Kijowa, by wylądować w Erywaniu. Na „rozgrzewkę” wychodzimy na górę Ara 2577 m n.p.m. Vardavar, święto podczas którego Ormianie oblewają się wodą, celebrujemy w upalnej stolicy Armenii. Autostopem ruszamy na południe kraju. Zwiedzamy jaskinię Areni-1, gdzie w 2008 roku odnaleziono najstarszy kawałek skórzanego obuwia znanego współczesnym naukowcom. Jedziemy również „Wings of Tatev” rozreklamowaną, jako najdłuższa kolejka linowa na świecie (5752 m). Po ożywczych kąpielach w basenach w wąwozie Vorotan przy Czarcim Moście ruszamy autostopem przez Goris do Stepanakertu.

Po załatwieniu formalności wizowych zaczynamy przygodę na długodystansowym szlaku Janapar Trail, który prowadzi od Hadrutu w Górskim Karabachu do Vardenis w Armenii. Każdego dnia walczymy z upałem, odwodnieniem i ciężarem niesionych plecaków. W części południowej raz niemiłosiernie moczy nas 2-godzinna burza. W  pamięci jednak zostają cudowne widoki na trasie pomiędzy Avetaranots i Karintak oraz majestatyczny kanion rzeki Karkar poniżej Shushi.

Część północna jest już nam bardziej znana. Pomimo ciągłego szukania ścieżek wychodzimy na „Twierdzę Sroki” 1706 m n.p.m. (orm. Kachaghakaberd). Docieramy do „raju” w dolinie rzeki Khachenaget. Po przejściu przez przełęcz w pobliżu góry Yeghjerasar 2287 m n.p.m. korzystamy z darmowej odnowy biologicznej w gorących źródłach Zuar. Ostatnie dni to trekking przez dobrze nam znamy rejon Shahumian. W Karvachar doświadczamy traumatycznej sytuacji. Zdeterminowani ruszamy dalej. Po przejściu przełęczy Tsar 2751 m n.p.m. żegnamy się Karabachem i po 16 dniach wędrówki (plus dwa dni odpoczynku) docieramy do Vardenis. Mikołaj idzie dzielnie i na 11 kilometrów przed końcem szlaku jedyny raz zadaje pytanie: „Daleko jeszcze?”.

Sukces Janapar Trai i co dalej?

Pokonując trasę Hadrut-Vadrenis Mikołaj zostaje najmłodszym wędrowcem na świecie na szlaku Janpar Trail, a my jesteśmy pierwszą rodziną na świecie, która tego dokonała. W Vardenis nie dopada nas euforia, jedynie chęć napicia się czegoś zimnego. Tradycyjnie odpoczywamy nad wschodnim brzegiem Sewanu. Szampana (niejednego) wypijamy dopiero w Erywaniu, gdzie spotykamy się z sympatycznymi pomysłodawcami szlaku.

Autostopem jedziemy na północ do rejonu Lori, gdzie zwiedzamy twierdzę Lori oraz klasztor Sanahin. Z przyjemnością docieramy do arboretum, które powstało w 1933 roku z inicjatywy Edmunda Leonowicza, jako pierwszy tego typu obiekt w Armenii. Następnie stopujemy przez Wanadzor, Gyumri do klasztoru Marmashen. Górskie przygody kontynuujemy w Samcche-Dżawachetii w Gruzji. Zwiedzamy ukrytą w chmurach twierdzę Abuli 2630 m n.p.m. i spacerujemy wokół jeziora Paravani 2073 m n.p.m.

Niespiesznie przez Brodżomi i Kutaisi docieramy do Batumi. Tam spędzamy miłe chwile ze znajomymi i odpływamy promem do Odessy. Dwie doby w luksusie (3 posiłki dziennie, klimatyzacja, kajuta jak w czterogwiazdkowym hotelu) równoważy podróż elektriczkami przez Ukrainę. Odessa – Wapniarka – Żmerynka – Chmielnicki – Lwów to kimanie na ławkach przydworcowych, przesiadki i powolne odliczanie kilometrów do granicy z Polską. Na przejściu Medyka-Szeginie polskie służby dokładnie przeczesują nam plecaki. Nic nie znajdują, więc witamy się z krajem. Po ośmiu tygodniach jesteśmy w domu. A może tylko w miejscu, gdzie mieszkamy?

Dokąd ruszymy za rok? Kaukaz po raz dziewiąty? Nie… choć, kto wie…

Facebooktwittergoogle_pluslinkedinmailFacebooktwittergoogle_pluslinkedinmail

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.