Wyprawa 2015 – podsumowanie

Wyprawa 2015 - podsumowanie

Wyprawa 2015 zatytułowana dwie strony Kaukazu była podróżą pożegnalną z magiczną częścią świata, która stała się dla nas drugim domem.

Po lądowaniu w Kutaisi ruszyliśmy na Kaukaz Północny. Autostopem przez Osetię Północną, Inguszetię i Czeczenię dotarliśmy do Dagestanu, gdzie odwiedziliśmy rejony do tej pory mniej znane oraz spędziliśmy niezapomniane święto Ramadan Bajram. Niestety, ze względu na zagrożenie terrorystyczne nie mogliśmy wejść na niezwykle rzadko uczęszczany szczyt Addala Shukgelmezr 4151 m n.p.m..

Za to w Czeczenii przeżyliśmy niezapomniany trekking w bezludnych górach, gdzie błądziliśmy po niedźwiedzich ścieżkach. Czeczenia urzekła nas dzikością natury i otwartością prostych ludzi doświadczonych morderczymi wojnami z Rosją. W Inguszetii FSB „utrudniało” nam dotarcie do kamiennych wież. Natomiast w Osetii Północnej po „nielegalnym trekingu” w asyście FSB zwiedziliśmy lokalny komisariat, gdzie grożono nam deportacją.

Drugi miesiąc podróży spędziliśmy na Południowym Kaukazie. W Gruzji poznaliśmy Czeczenów… Kistów i uchodźców mieszkających w dolinie Pankisi. Armenia znów urzekała nas licznymi zabytkami, a Ormianie bezinteresowną pomocą. Zupełnie spontanicznie pojechaliśmy do Górskiego Karabachu, gdzie Mikołaj kąpał się w gorących źródłach. Na koniec podróży odpoczywaliśmy nad dzikim wybrzeżem Jeziora Sewan i u przyjaciół w Tbilisi. Dwa miesiące podróży tradycyjnie minęły za szybko.

Serdeczne dziękujemy naszym partnerom za wsparcie: Keen, Marabut, Aina Travel, Dania Babci Zosi, Raven Outdoor, Sklep Górski e-Moko, Hotel Star Tbilisi.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

2 Comments

  1. Elsa

    Polecam „Wszystkie wojny Lary” W. Jagielskiego, po tej książce wlasnie w te czesc Kaukazu chcialabym sie zapuścić.

    Reply
    1. 5kierunek

      Dziękujemy za polecenie, ale książkę już dawno przeczytaliśmy (podobnie jak większość WJ). Ostatnio nawet przekazywaliśmy pozdrowienia od Jagielskiego dla jednego z bohaterów książki. Pankisi jest nieokryta przez turystów. Z jednej strony to dobrze – zachowuje się autentyczny klimat; z drugiej źle – ludzie mogliby na turystyce zarobić. Kto wie. Może w przyszłości Pankisi trafi do listy „must see” turystów podróżujących po Gruzji. Wówczas nas już tam nie będzie.

      Reply

Dodaj komentarz