Tag Archive: Homo viator

Przejście graniczne Medyka-Szeginie - sposób na kolejkę - Piąty Kierunek

Przejście graniczne Medyka-Szeginie – sposób na kolejkę

Przy dworcu autobusowym w Przemyślu czekamy na transport, którym chcemy dotrzeć na przejście graniczne Medyka-Szeginie. W rozgrzanym powietrzu bardziej przypominającym upalne lato, niż przełom kwietnia i maja, daje się czy czuć niespokojną atmosferę oczekiwania. W tłumie Ukraińców, zmiętych trudami pracy wracających na krótki urlop do domów oraz nielicznej grupie wypachnionych turystów z Polski, wykorzystujących długi majowy weekend na odpoczynek, dajemy ponieść się wschodniemu klimatowi, gdzie „słońce wstaje i dzień się zaczyna”.

Gdzie patrzy orzeł - Piąty Kierunek

Gdzie patrzy orzeł?

Mikołaj podczas 8. Festiwalu Podróży i Przygody Bonawentura w Starym Sączu ma okazję brać udział w warsztatach prowadzonych przez Alicję Rapsiewicz. Temat: „Tam, gdzie skaczą kangury, czyli podróż do Australii”. Tak się składa, że przez moment warsztatów siedzę nieopodal i mimochodem słucham słów prowadzącej. Dowiaduję się, że w herbie Australii widnieją zwierzęta: kangur i struś emu. Ciekawostką, jaką mnie zaskakuje Alicja, jest informacja, że owe stworzenia nie potrafią się cofać, tzn. chodzić do tyłu. Symboliczne umieszczenie kangura i emu w herbie kraju nie jest przypadkowe. Oznacza to, że Australia nie…
Read more

Klasztor Geghard (Geghardavank) Klasztor Włóczni - Piąty Kierunek

Klasztor Geghard (Geghardavank) Klasztor Włóczni

Łapiemy stopa na drodze przed Abovyan. Nie stoimy długo, może 15 minut, i zatrzymuje się małe firmowe auto. Planujemy dojechać do Sevaberd, skąd chcemy rozpocząć kilkudniowy trekking przez góry Gegamskie i zdobyć najwyższy szczyt pasma Azhdahak 3597m n.p.m. Kierowca z radością zawozi nas na południe zamiast na północ. Tak trafiamy do Klasztoru Geghard, miejsca gdzie przechowywano Włócznię Przeznaczenia. [zapiski z pamiętnika]

Piąty Kierunek - Majówkowe refleksje

Majówkowe refleksje

Majówkowe refleksje kapią jak deszcz, który w ostatnim czasie upodobał sobie nasze rejony i nie odpuszcza. Niby początek maja i długi weekend sprzyjają różnym eskapadom, jednak pogoda nie daje forów. Na szczęście nie jesteśmy z cukru i ruszamy na jednośladach napędzanych siłą mięśni na Jurę Krakowsko-Częstochowską.