W sercu mam reggae – wywiad z Karoliną Balińską – właścicielką Reggae Bar&Hostel w Gonio

Wywiad z Karoliną Balińską - właścicielką Reggae Bar&Hostel

Gruzja według legendy to raj na Ziemi. Jak w takim miejscu udaje się realizować marzenie o prowadzeniu własnego baru i hostelu? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Karoliną Balińską – właścicielką Reggae Bar&Hostel w Gonio.

Konrad Tulej: Jesteś dziennikarką po Uniwersytecie Warszawskim. Skąd pomysł na prowadzenie Reggae Bar&Hostel w Gruzji?

Karolina Balińska: Co do pracy dziennikarskiej to najwięcej robiłam przed pójściem na studia (śmiech). Potem byłam odpowiedzialna za PR w sklepie internetowym z yerba mate. Chwilami była to bardzo ciekawa praca: latem jeździłam ze stoiskiem z yerba mate na swoje ulubione festiwale. W tym samym czasie bawiłam się, sprzedawałam yerbę i jeszcze dostawałam zapłatę (śmiech). Ale czułam, że to nie jest to, co chcę robić. W sensie, że chcę czegoś innego. Do pewnego momentu było to fajnie, ale zrozumiałam, że jeśli dłużej zostanę w tej pracy, to stanę w miejscu.

Potem wyjechałam do Gruzji po raz pierwszy ze znajomymi i po 2 miesiącach od powrotu zdecydowałam o zamieszkaniu w Tbilisi. Mieszkanie w wielkim mieście nie bardzo mi jednak sprzyjało. Po pół roku przypomniałam sobie przypadkiem stare marzenie: zawsze chciałam mieć bar na plaży. I się udało. Szok.

Jak długo prowadzisz Reggae Bar&Hostel w Gonio?

– W 2017 roku będzie to już czwarty sezon baru i drugi hostelu. Od tamtej pory odwiedzają nas nie tylko Polacy. Rodacy stanowią około 50% klientów. Pozostali goście Reggae Bar&Hostel pochodzą z najróżniejszych zakątków świata, np.: ze Skandynawii, Japonii, Rosji, czy Australii.

Jak wygląda zwykły dzień pracy?

– Dzień zaczynam od kawy. Święte pierwsze 30 min. Jak już wypiję kawę, to zaczyna się wielki „chaos”. Zarządzam hostelem, sprawdzam rezerwacje, wysyłam swoje oferty, zajmuję się gośćmi, załatwiam transport, sprawdzam czystość, sprawdzam czy coś się nie popsuło. Czasem robię wszystko po trochu. Nie jest też tak, że wszystko robię sama. Mam pomocników zarówno w barze jak i w hostelu. Zawsze mam fantastycznych gości, więc, czasem mimo zmęczenia, taka praca to czysta przyjemność.

Pracujesz tutaj przez cały rok?

– Nie. Staramy się otworzyć sezon w maju/czerwcu. Zamykamy z końcem września. Z rozruchem bywa różnie. Z uwagi na klimat Adżarii – duża wilgotność i sztormy – co roku mamy sporo prac remontowych i sprzątania.

Reggae Bar&Hostel miał już różne lokalizacje. Np. dwa lata temu musieliśmy szukać nowego miejsca, bo właściciel zobaczył, że dobrze nam idzie i sam chciał otworzyć interes. Bar przenieśliśmy do garażu na łódkę tuż przy deptaku. Trzeba było wszystko wymalować, przygotować kuchnię, podciągnąć wodę, ustawić prysznic i toaletę. W tym roku w marcu zadzwonił do mnie znajomy z informacją, że i druga lokalizacja odpada. Garaż, w którym był bar mieli zburzyć i na tym miejscu planowano zbudować hotel. Dobry znajomy zaproponował mi wynajęcie typowego gruzińskiego domu. Z ochotą zgodziłam się. Mamy wyremontowaną górę, gdzie mieszczą się 4 pokoje, a na dole prowadzimy bar. Jesteśmy przy trasie do Turcji. Można nas znaleźć pod adresem: Gonio, Andria Pirveltsodebuli Highway 52. Bar zamykam z końcem września, hostel będzie działał cały rok.

Z punktu widzenia właścicielki baru i hostelu – Gruzja to raj czy piekło?

– Czasem coś pomiędzy, jednak na szczęście częściej bliżej jej do raju. Na pierwszy rzut oka raj, potem okazuje się piekłem, ale jeśli człowiek to przejdzie, przetrawi pewne rzeczy, że jest tu zupełnie inaczej, to można się przyzwyczaić. Częścią raju jest to, że można realizować różne pomysły, które przychodzą do głowy. Ale przede wszystkim ten ich spokój. Gruzini się zbytnio nie przejmują, co będzie jutro, nie stresują się niepotrzebnie. I za to ich uwielbiam. Do piekła muszę zaliczyć obyczaje, jakie panują w Gruzji i kontakty z Gruzinami w mojej pracy. Standardowe robienie biznesu jest zgoła odmienne od tego, co znamy w Polsce czy w innych krajach europejskich. Gruzini zawsze wiedzą lepiej. Trudno się z nimi dyskutuje. Są nieterminowi i sporo kręcą. Na szczęście jestem zodiakalnym lwem, więc łatwo nie daję za wygraną.

 

Reggae to Twój ulubiony styl muzyczny?

– Tak, ale reggae dla mnie to coś więcej – to styl życia. Zaczęło się 10 lat temu od wegetarianizmu. Nie jem mięsa z powodów etycznych. Potem zaraziłam się pozytywną energią płynącą z muzyki. Poznałam wielu wspaniałych ludzi. Spodobała mi się ich ideologia i styl życia. Poczułam, że moje serce bije w rytmie reggae. Teraz ten rytm wybrzmiewa w Gonio, gdzie zapraszam serdecznie do Reggae Bar&Hostel.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz