Nietypowe noclegi

Nietypowe noclegi

Podczas podróży naszym domem jest namiot. Często zdarza się, że rozbijamy go w oryginalnych miejscach. Bywa też, że wynajdujemy inne „ciekawe” miejsca na noc. Generalnie lubimy nietypowe noclegi. Oto pięć wybranych miejsc, w których spaliśmy podczas wyprawy na Kaukaz 2016.

Nie tylko dla księżniczki

Nie tylko dla księżniczki

W wieży może mieszkać nie tylko uwięziona księżniczka. Z własnej woli wprowadzamy się do charakterystycznej dla Gruzji (i nie tylko) budowli we wiosce Sno. Kamienna wieża zapewnia nam ochronę przed wiatrem i mimo występujących w murach dziur, wewnątrz panują bardzo komfortowe warunki termiczne. Może nie ma toalety i bieżącej wody, ale za to mamy do dyspozycji dwie kondygnacje plus taras z widokiem na Kazbek.

Skarby w ruinach

Skarby w ruinach

W planach mamy dojechać stopem do Tuszeti. Bazę noclegową jest kachetyjska wioska Pszaweli. Gija – właściciel sklepu poleca nam miejsce na namiot… pod drugiej stronie ulicy przy ruinach budynku. Rudera staje się miejscem zabaw dla naszego syna, który odkrywa opuszczone biura Partii Komunistycznej. Na podłodze walają się książeczki partyjne i „kołchoźnika”, materiały propagandowe oraz różne dokumenty w języku gruzińskim. Budynek kryje także dużą salę kinową, w której obecnie urzędują nietoperze. Wieczorami natomiast dawny kino-teatr jest miejscem schadzek dla młodzieży, gdzie obala się butelki różnych napojów wyskokowych.

Jak wojsko Aleksandra Macedońskiego

Jak wojsko Aleksandra Macedońskiego

Zgodnie z ustnym podaniem wojska Aleksandra Wielkiego musiały zatrzymać się w okolicy historycznego miasta Odzun. Zmęczonych żołnierzy trawiły choroby. Po odpoczynku w Odzun, armia macedońska ozdrowiała. Lecznicze skutki przyniosły czyste górskie powietrze i wybijająca tutaj woda mineralna. Nas też dopada choroba. W Odzun pod monastyrem walczymy z wysoką gorączką i bezsilnością wywołaną przez wirus Zika. Mikołaj jest zdrowy i opiekuje się swoimi rodzicami najlepiej jak potrafi. Po trzech dnia, podobnie jak wojsko Aleksandra Macedońskiego, powracamy do zdrowia i ruszamy w dalszą podróż.

W gabinecie lekarskim

W gabinecie lekarskim

Dojeżdżamy autostopem do wioski Sevaberd w Armenii, skąd planujemy ruszyć w góry Gegamskie. W budynku administracji znajdujemy świetlicę. Mamy do dyspozycji przypudrowany popiołem z papierosów stół, krzesła, niekompletną grę tryktrak, a w szafkach walają się puste butelki po piwie i wódce. Na zewnątrz szaleje burza. Nagle pojawia się gospodarz – sołtys wioski. Zaprasza do gabinetu, gdzie na kartach z drukarki jemy kolację. Po zakrapianej kolacji przechodzimy do innego biura, gdzie jest komputer z głośnikami. Słuchamy na przemian ormiańskich i polskich pieśni patriotycznych. Konrad daje pokaz wszystkich polskich tańców narodowych, a także nieźle radzi sobie z lezginką. Na nocleg zostajemy zaproszeni do gabinetu lekarskiego. Zdrowo przesypiamy całą noc na kozetkach i podłodze.

Porwani przez UFO

Porwani przez UFO

Wysiadamy z Kamaza, który wiezie szklanki z Gruzji do Armenii. Znajdujemy się kilkanaście kilometrów za Spitakiem. Góry, pusta droga i mała restauracja, przy której wybija źródło. Fundujemy sobie pyszną kolację: szaszłyki, sałatka i lawasz. Za oknem wypatrujemy kosmiczny wehikuł umiejscowiony na platformie na kraju zbocza. Statek ten wylądował w okolicy prawdopodobnie w latach 70-tych. Pytamy właściciela restauracji, czy możemy nieopodal zanocować i niewinnie pytamy o UFO. Okazuje się, że nie ma sprawy. Metalowy pojazd jest do naszej dyspozycji. Tej nocy dajemy porwać się UFO. Jest kosmicznie.

Nietypowe noclegi

Nietypowe noclegi są nieodłączną częścią naszych rodzinnych podróży w poszukiwaniu piątego kierunku. Co sprawia, że są nietypowe? Miejsce, ludzie, okoliczności. Wszystko to, co sprawia, że poszukiwanie piątego kierunku jest nieustanną podróżą w poziomie, pionie i w głąb samych siebie.

Facebooktwittergoogle_plusmailFacebooktwittergoogle_plusmail

Dodaj komentarz