15 lat temu – trekking śladami podróży poślubnej we troje

15 lat temu - trekking śladami podróży poślubnej we troje - Piąty Kierunek

15 lat temu ruszyliśmy w podróż poślubną w ortalionach bez membrany, z prostymi plecakami i namiotem w stronę, którą polubiliśmy najbardziej… na wschód. To był początek wspólnego podróżowania, wspinaczek, trekkingów, włóczenia się pieszo i autostopem. W kryształową rocznicę ślubu wracamy do źródła. Idziemy przez Czarnohorę, gdzie nasze buty w rytmie zakochanych serc zostawiały ślady na tej samej ścieżce. Tym razem śladów jest więcej. Idziemy we troję. Ona, ja i nasz nastoletni syn Mikołaj.

15 lat temu, a dziś…

Trekking planujemy zacząć w Dzembroni. 15 lat wcześniej dreptaliśmy z Wierchowiny upijani przez napotkanych w sklepie ludzi wódką popijaną lwowskim piwem. Tym razem wybieramy podwózkę autobusem jadącym do Szybene. Dobrze, że na dworcu jesteśmy 2 godziny wcześniej, bo wolnych miejsc prawie już nie ma. To jedyny autobus do południa w tamtą stronę.

Kierowca jest panem i władcą. Zbiera pieniądze za bilety, przydziela miejsca, pokazuje, gdzie i jak położyć bagaże. Płacę 30 hrywień od osoby (ok. 5 złotych). Ukraińscy plecakowicze wykłócają się i powołują na cenę podaną w kasie – 19 hrywien (nieco ponad 3 złote). Kierowca macha ręką i ulega. Nie upominam się o nasze. Aprobatę mojej decyzji widzę na twarzy żony. Przez lata podróży wyrobiliśmy sobie słownik porozumiewawczych zachowań. Nauczyłem się też odpuszczać w niektórych sytuacjach. Jak mawia Beata – Szkoda energii życiowej na błahostki.

Miejscowi zajmują tyły, natomiast turyści wypełniają szczelnie przód archaicznego autokaru. Swoje siedzenie oddaję kobiecie w ciąży. Wreszcie ruszamy i maszyna sunie powoli po lichym asfalcie. Następnie skręcamy na południe wzdłuż Czarnego Czeremnoszu. Na rzece grupy raftingowe walczą z górskim żywiołem. Choć podróżujemy kołowym pojazdem, to czuję się jak na wodzie. Wyboista szutrowa droga rzuca autokarem w prawo, w lewo, niczym na łajbie. Na dodatek stoję na jednej nodze pomiędzy wieżą plecaków i innymi tobołkami. Drogi przez te 15 lat jak były dziurawe, tak są nadal.

40 minut bujania i 15 kilometrów za nami. Wysiadamy, jak wszyscy plecakowi wędrowcy, na skrzyżowaniu przy napisie Dzembronia. W tym miejscu są toalety, kosz na śmieci. Ciut dalej znajdują się miejsca biwakowe i tablice edukacyjne, przypominające o utrzymywaniu miejsca w czystości i szacunku do natury. Kiedyś tu tego nie było. Jedno natomiast jest jak dawniej. Pasmo Czarnohory tonie w chmurach. Zasłania się przed nami, podobnie jak 15 lat temu, niczym tajemnica wspólnej, małżeńskiej przyszłości.

Więcej w Magazynie Turystyki Górskiej NPM 11/2019.

FacebooktwitterlinkedinmailFacebooktwitterlinkedinmail

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.